Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o serialu „Gambit królowej”. Rozpływają się nad nim krytycy, a widzowie Netflixa swoim zainteresowaniem nim powodują, ze bije na platformie rekordy popularności. Skąd takie zainteresowanie fabułą, dla której tłem i tematem przewodnim są… szachy?

Po pierwsze: fenomenalne aktorstwo

Główną postacią serialu jest Beth Harmon – legendarna szachistka, która swoimi umiejętnościami zadziwiła świat. Rolę tę fenomenalnie oddaje młoda aktorka Anya Taylor-Joy, zachwycająca – mimo bardzo młodego wieku – swoim kunsztem i wyczuciem. Dla polskich widzów bardzo istotna jest także niewielka, bo niewielka, ale znacząca i zapadająca w pamięć postać Wasilija Borgowa, granego przez Marcina Dorocińskiego. Choć nasz aktor słów wypowiada niewiele (scena, w której występuje, obrazuje partię rozgrywaną między nim a Beth), to jego umiejętności sprawiają, że doskonale buduje napięcie. Krytycy bardzo często zwracają też uwagę na inne drugoplanowe role w tym serialu. Warto wspomnieć m.in. o Marielle Heller – serialowej matce zastępczej Beth.

Po drugie: wciągająca historia

Choć sceptycy dopatrują się w przedstawionej w serialu historii Beth wielu klisz i uproszczeń, to nie sposób odmówić siły tej fabule. Osierocona Beth trafia do sierocińca, gdzie za sprawą pracującego tam woźnego odkrywa szachy. Szybko się zaprzyjaźniają i równie szybko Mr. Shaibel, grany przez Billa Campa, odkrywa, że w Beth tkwi prawdziwy geniusz. Od tego momentu jej kariera rozwija się błyskawicznie, ale po drodze musi stoczyć wiele bitew – z nierównym traktowaniem kobiet, sceptycznym, by nie powiedzieć wrogim podejściem zdominowanego przez mężczyzn środowiska szachistów oraz swoimi demonami i uzależnieniami. Co prawda losy prawdziwej Beth różnią się znacząco od tych, z jakimi jesteśmy zaznajamiani w serialu, ale widz dopieszczony wciągającym seansem jest w stanie wiele wybaczyć i na wiele rzeczy przymknąć oko.

Po trzecie: wspaniała scenografia i kostiumy

Dla tych widzów, którzy lubią, kiedy dopieszcza się wszystkie ich zmysły, nie bez znaczenia będzie strona wizualna filmu. Do pracy przy tworzeniu scenografii i kostiumów zaproszono najlepszych obecnie twórców – m.in. Gabriele Binder (“Kraina miodu i krwi”, “Życie na podsłuchu”, “Obrazy bez autora”) oraz Uliego Hanischa (“Babilon Berlin”, “Pachnidło: Historia mordercy”). Za efekt finalny odpowiada reżyser Scott Frank, który ma na koncie takie hity, jak “Godless”, “Logan: Wolverine”, “Marley i ja”, “Tłumaczka”, “Raport mniejszości” oraz “Co z oczu, to z serca”. 

Po czwarte: inspirująca fabuła

Częstą reakcją wśród widzów, którzy obejrzeli już wszystkie odcinki „Gambitu królowej”, była ogromna chęć, by nauczyć się gry w szachy lub powrócić do niej po wielu latach. Seans ten może być zatem ogromnie inspirujący, a jeśli dzięki niemu uda się poćwiczyć lub poznać swoje talenty, to samo w sobie stanowi ogromną wartość.

Skoro teraz wszyscy tak dużo czasu spędzamy w domu, to warto dobrze go wykorzystać. Obejrzenie czegoś wartościowego to zawsze dobra opcja.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *