Nikt nie potrafi nas zdemotywować do realizacji jakichś zamierzeń równie mocno, jak my sami. Nikt nie jest także dla nas bardziej surowym krytykiem niż sami dla siebie potrafimy być. Co zrobić, aby pozbyć się natrętnych myśli, że robimy coś niewystarczająco dobrze albo nie mamy odpowiednich kompetencji do realizacji ambitnych celów?

Monitorowanie myśli

To, co dzieje się w naszej głowie, nie zawsze jesteśmy w stanie w pełni sobie uświadomić. Aby wyjść naprzeciw swojemu wewnętrznemu krytykowi, trzeba wsłuchiwać się w swoje myśli. Kiedy pojawiają się te negatywne, kiedy wyrzucamy sobie, że jesteśmy źli, leniwi czy niedoskonali, warto ten fakt odnotować. Monitoring myśli, polegający na zapisywaniu swoich negatywnych odczuć wraz z kontekstem, w którym się pojawiają, pozwala dostrzec wzorce odpowiedzialne za złe postrzeganie samego siebie.

Rozstrzyganie wyroków wydawanych na samych siebie

Chyba każdemu człowiekowi zdarzyło się kiedyś pomyśleć źle o sobie. Wyrzucaliśmy sobie nie raz, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy albo że lenistwo i niezdolność do podjęcia jakiegokolwiek poważniejszego wysiłku są częścią naszej natury. Warto w takim miejscu się zatrzymać i zadać sobie pytanie: czy naprawdę tak jest? Czy może te myśli pojawiły się w momencie, kiedy coś nam po prostu nie poszło albo mieliśmy gorszy dzień. Zróbmy wtedy uczciwy „rachunek sumienia” i zastanówmy się, czy takie zachowanie jest u nas normą. Zestawmy je także z przykładami sytuacji, kiedy byliśmy z siebie zadowoleni. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tych drugich będzie o wiele więcej, co pozwoli nam podważyć wiarygodność swoich negatywnych sądów na własny temat.

Przyjęcie złych myśli

Ciekawym i mało znanym sposobem na poradzenie sobie z wewnętrznym krytykiem jest…zaakceptowanie go. Jak to zrobić? Istnieje ćwiczenie, które to ułatwi. Wystarczy zapisać na kartce wybraną złą myśl, jaką mamy na własny temat (np. „jestem głupi/głupia), złożyć kartkę i przez chwilę się w nią wpatrywać, a następnie złożyć i w myślach przenieść ją do swojej przeszłości. Nawet jeśli ta myśl jest bardzo bolesna, warto symbolicznie ją przy sobie zachować (np. chowając kartkę w portfelu) i traktować jako część własnej historii. Nie wszystkie negatywne opinie na własny temat mogą być niszczące. Niektóre można oswoić i wykorzystać w walce o lepszą wersję siebie, traktując nie jako wrogów, ale jako doradców.

Rozmowa z samym sobą

Kolejna metoda, choć może wydać się dość dziwna, jest naprawdę skuteczna. Jeśli potraktujemy złe myśli na swój temat jako swego rodzaju wskazówki, które wysyła do nas nasz umysł, możemy podjąć z nimi dialog. Łatwiej będzie, jeśli nadamy im imię. Kiedy się pojawią, zacznijmy z nimi rozmawiać. Podziękujmy za ich opinię i zapytajmy, czy mają coś jeszcze do dodania. Doceńmy je też za wysiłek, jaki podejmują, byśmy mogli zacząć pracować nad sobą i poprawiać to, co poprawy wymaga.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *