Czy pływanie wśród rekinów biznesu to na pewno dobre rozwiązanie?

Wielokrotnie powtarzałem (i nadal będę powtarzał) za Benjaminem Franklinem, że „zaniedbując przygotowania, przygotowujesz się na porażkę!”.

Będąc młodym szachistą, nauczyłem się od moich trenerów, że przed partią warto zainwestować czas w wyszukanie luk w repertuarze debiutowym przeciwnika. Przed turniejem siadałem do komputera i sprawdzałem w bazie danych:

  • Jakie otwarcia najczęściej wybiera?
  • Jaki styl gry preferuje?
  • Jakie decyzje (odważne czy zachowawcze) najczęściej podejmuje?
  • W których wariantach ma najniższy % zwycięstw?
  • W jaki sposób mogę wykorzystać tę wiedzę? (to chyba najważniejsze pytanie, bo bez niego pozostałe niewiele Ci dadzą)

Spróbujmy dostosować te pytania do biznesu:

  • Jak konkurencja najczęściej podchodzi do otwarcia biznesu w tej branży?
  • Jakie prowadzą działania marketingowe?
  • Jakie decyzje o zmianach (lub ich braku) podejmuje?
  • Jaka grupa klientów raczej nie korzysta z ich usług i produktów?
  • Jak wcześniej: w jaki sposób mogę wykorzystać tę wiedzę?

Wiesz, co możesz zyskać dzięki odpowiedziom na te pytania? Swój błękitny ocean. Twórcami koncepcji strategii błękitnego oceanu są profesorowie W. Chan Kim i Mauborgne Renee. Jej założeniem jest, że pośród czerwonych oceanów – zatłoczonych przez wzajemnie zwalczającą się konkurencję – są jeszcze nieodkryte wody, gdzie można dostrzec błękit, czyli miejsca, które umożliwiają nieskrępowany rozwój marki.

W moim przypadku strategia błękitnego oceanu polegała na wykorzystaniu luki pomiędzy dziećmi, które uczą się szachów dla zabawy, a tymi, które grają w turniejach. Wprowadziłem na salony pojęcie „nauczyciel szachów” i filozofię nauki gry w szachy dla rozwoju, z pominięciem mniej istotnych – w moim odczuciu – turniejów szachowych. To sprawiło, że nie tylko dałem szansę dzieciakom, które nie chciały jeździć na turnieje, ale też stworzyłem zupełnie nową przestrzeń rynkową. Rodzice, którzy dbają o wszechstronny rozwój swoich dzieci, chętnie inwestują w godzinę szachów tygodniowo. Z drugiej jednak strony – rzadko interesuje ich profesjonalny poziom szachowy. Oczekują więc zapewnienia swojemu dziecku atmosfery sprzyjającej rozwojowi strategicznego myślenia. Jak pisałem w mojej pierwszej książce „Lekcja Strategii. Jak rozwijać dzieci poprzez naukę gry w szachy”, rodzice nie chcą wychowywać mistrzów świata w szachach, lecz mistrzów świata w życiu!

A jak dopłynąłem do tego błękitnego oceanu? Skorzystałem ze schematu czterech działań opisanego w książce wspomnianych wcześniej profesorów. Według nich istnieją cztery kluczowe pytania, które należy sobie zadać, aby uniknąć szukania kompromisu między zróżnicowaniem oferty i niskim kosztem:

  • Który z czynników uważanych w branży za pewnik można wyeliminować?
  • Które z czynników można zredukować znacznie poniżej standardów branży?
  • Które z czynników należy wzmocnić znacznie powyżej standardów branży?
  • Jakie czynniki nigdy dotychczas nieoferowane przez branżę należy stworzyć?

Jak widzisz, dzięki wstępnej analizie i zadaniu sobie tych pytań:

  • wyeliminowałem: presję edukacji szachowej i skomplikowane słownictwo;
  • zredukowałem: turnieje szachowe i konieczność nauki face-to-face (np. prowadzę lekcje online, mam swój kurs nauki gry w szachy i książkę na ten temat);
  • wzmocniłem: naukę poprzez zabawę i również wiarę dzieci we własne możliwości;
  • stworzyłem: ofertę dla szachistów nieturniejowych i lekcje rozwoju poprzez naukę gry w szachy (szachy są drogą, a nie celem).

Myślę, że wygląda to całkiem ciekawie. W książce „Strategie Szachowych Mistrzów” przybliżam również case Southwest Airlines, który jest bardzo inspirujący.

Teraz pora na Ciebie – rozpisz diagram wyeliminuj-zredukuj-wzmocnij- stwórz dla swojego biznesu, jednak pamiętaj…

Niestety, samo znalezienie się na błękitnym oceanie nie oznacza permanentnego sukcesu. Heraklitowe „wszystko płynie” jest aktualne również w biznesie, trzeba więc mieć na uwadze fakt, że wody błękitnego oceanu zasilają ocean czerwony – pełen zwalczających się rekinów. By nie wpłynąć wraz z prądem w sam jego środek, musimy nieustannie szukać nowych rozwiązań i innowacji – takich, na które znajdzie się zapotrzebowanie wśród klientów.

Dlatego trzymaj rękę na pulsie i regularnie sprawdzaj, co się dzieje w Twoim oceanie.

Szach-mat!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *