Szachy „fałdują mózg” | Marcin Kolago

„Pewien profesor powiedział mi, że na studiach są dwa rodzaje przedmiotów: takie, które cię czegoś uczą, i takie, które fałdują mózg. Szachy należą do tej drugiej grupy. Są ostrą „mielonką” strategiczno-analityczną. Grając w szachy, co posunięcie analizujesz liczne cechy pozycji, ilość czasu, nastawienie przeciwnika. Masz dużo niepewności, jest wiele czynników, które musisz uporządkować”.

mówi Marcin Kolago, Menedżer, specjalista w dziedzinie zarządzania innowacjami, mentor start-upów w programach akceleracyjnych w Polsce i za granicą.

Marcinie, kiedy i dlaczego zacząłeś grać w szachy? Jak pojawiły się w twoim życiu?

„Szachy wzięły się z nudy. W dzieciństwie często jeździliśmy z rodzicami na narty. Pamiętam wyjazd do Bukowiny Tatrzańskiej, gdy miałem pięć lat. To były czasy bez oświetlonych tras, godzina 16.00 oznaczała koniec narciarstwa. Telewizja nie oferowała wtedy wielu programów; komiksów i podobnych rzeczy też nie miałem. Pięcioletnie dziecko, które się nudzi, bywa dość nieznośne. Moja mama wpadła więc na pomysł, byśmy nauczyli się wspólnie grać w szachy”.

Jakoś związałeś się z szachami na dłużej, przynajmniej w dzieciństwie – co ci się w nich spodobało, że wzięły górę nad innymi zainteresowaniami?

„Bardzo dobre pytanie. Może chodziło o to, że ja lubię w różne rzeczy grać i wygrywać. Szachy są o tyle fajne, że czasem po dziesięciu minutach już wiesz, kto wygra, a kto przegra. Jeśli wygrasz, chcesz zagrać jeszcze raz, może znowu się uda. Dodatkowo miałem w klubie fajne towarzystwo i rodzice zachęcali mnie do grania. Inwestowali swój czas, żeby mnie zawozić na turnieje. Sam wiesz, że to duży wysiłek”.

Czy pamiętasz jakąś ciekawą historię z wyjazdu, którą chciałbyś się podzielić?

„Gdy miałem czternaście lat, pojechaliśmy z kolegą – moim rówieśnikiem – na turniej nad morze, do Jarosławca albo Rowów. Na zawody przyjechał też mistrz międzynarodowy z naszego klubu, który postanowił, że zamieszka z nami w pokoju, by nas nauczyć dyscypliny. Ten jeden raz sprawił, że już później nigdy więcej nie chciał mieć z nami nic do czynienia”.

A powiedz mi, dlaczego, twoim zdaniem, pracownicy korporacji, start-upów powinni rozważyć rozpoczęcie nauki gry w szachy? zakładając, że nie grają.

„Najpierw trzeba się zastanowić, czy powinni. Ja jestem zdania, że jeśli ktoś gra w szachy w miarę intensywnie, to może mu to dać istotne korzyści w rozwoju osobistym i sukcesie zawodowym. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to jedyna rzecz, którą można robić, aby się rozwinąć. Można pracować nad zmianą własnych wzorców snu, medytować, czytać książki, chodzić na szkolenia, ćwiczyć umiejętności miękkie. Pozytywnych efektów płynących z szachów nie osiągniesz w godzinę albo dwie. Na krótką metę widzę inne narzędzia, które mogą przynieść lepsze efekty rozwojowe. Jeżeli jednak ktoś połknie haczyk i zacznie grać w szachy regularnie, ma szansę na efekty, o których rozmawialiśmy – a więc lepszą umiejętność porządkowania rzeczywistości, pracy zespołowej, łączenia strategii i taktyki. Człowiek zaczyna myśleć strategicznie, wariantowo, wyobraża sobie świat jako planszę, na której są figury”.

Sprawdź, jakie inne rady na sukces ma Marcin Kolago. Ta i wiele innych inspirujących rozmów w mojej książce #StrategieSzachowychMistrzow

⬇ Zamów książkę i/lub e-booka tu ⬇

www.StrategieSzachowychMistrzow.pl


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *