Trzecim szachistą, z którym miałem przyjemność przeprowadzić wywiad do mojej książki „Strategie Szachowych Mistrzów”, jest Wiktor Słomiński. Z Wiktorem łączy mnie szczególna więź, ponieważ nie tylko współpracujemy ze sobą na stałe (Wiktor razem z zespołem projektu Wiktor & Dawid – Twoja marka online jest autorem moich stron internetowych), ale również jest moim uczniem.

Z tym większą przyjemnością chciałem Cię, Czytelniku, dzisiaj zaznajomić z bardzo dojrzałymi refleksjami tego młodego człowieka.

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał Wiktora o to, czego nauczyła go gra w szachy. Zwrócił uwagę m.in. na następujące kwestie:

Trzeba szanować każdego przeciwnika. Niezależnie od kategorii. Nie powinniśmy z góry nastawiać się na wygraną tylko dlatego, że ktoś jest mniej doświadczony albo ma niższą kategorię.

(…) Wyćwiczyły one [szachy] moją cierpliwość, bo choć dużo pracowałem, długo nie było widać efektów. Z czasem drobne sukcesy zaczęły mi dodawać energii, zrozumiałem, że przy odpowiednio dużym wysiłku mam szansę sporo osiągnąć.
(…) Stałem się bardziej pokorny i zacząłem czerpać radość z osiągania sukcesów. Dzięki szachom uświadomiłem sobie, że regularne treningi przynoszą efekty i że każda moja decyzja niesie ze sobą konsekwencje, które przerodzą się albo w sukces, albo w porażkę.

Natomiast te słowa zapadły mi bardzo mocno w pamięć:

Nie każda przegrana jest porażką, a wygrana – sukcesem.

Jak Wiktor je rozumie?

Mat w trzech ruchach nie daje satysfakcji z gry. (…) Mam tu na myśli takie przegrane, które są dla nas cennymi lekcjami. Po nieudanej partii analizujemy wszystkie ruchy, by ocenić, co poszło nie tak. Każda taka sytuacja to nowe doświadczenie pozwalające poznać własne i przeciwnika słabe strony. Wiemy wtedy, nad czym należy popracować.

Podczas naszej rozmowy miałem również przyjemność dowiedzieć się, że nasze spotkanie miało istotny wpływ na Wiktora oraz jego chęć do działania i rozwój:
Mam wrażenie, że w tamtym czasie [po spotkaniu ze mną] uwierzyłem w siebie i zacząłem mieć parcie na rozwój. (…) Że trzeba działać, promować się, wstać z łóżka i podejmować wyzwania.

A jakie, według Wiktora, są najistotniejsze elementy wspierające jego rozwój?
Przede wszystkim podkreśliłbym wartość motywacji, która jest szalenie potrzebna.
Jeżeli chodzi o biznes i energię do działania, to najlepszy jest Gary Vee [Gary Vaynerchuk], niezwykle oryginalny przedsiębiorca, który w przebojowy sposób opowiada o biznesie. Polecam jego książkę „Crushing it!” (wydana w Polsce jako „Przebij się!”) podkreślającą ogromną rolę personal brandingu w biznesie. Ostatnio na moim biurku można znaleźć „Zarządzanie czasem” Mike’a Claytona – ciekawą lekturę, która opowiada o zasadzie OATS. Nie mogę nie wspomnieć o Marcinie Osmanie. Jego książka „Biznes ci ucieka” miała duży wpływ na mój rozwój. Osman jest polską wersją Gary’ego Vee. Cenię go szczególnie za wartościowe materiały filmowe, które umieszcza na YouTubie. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeżeli ktoś przestudiuje wszystkie materiały z jego kanału, przedsiębiorczość będzie mieć w małym palcu.

A jeżeli chodzi o motywację, to moim zdaniem najlepsze są szkolenia oraz rozmowy z osobami, które się w danym temacie specjalizują. Możliwość posłuchania historii z życia wziętych, przestudiowanie problemów i posłuchanie ekspertów daje olbrzymią energię do działania. Za przykład podam spotkania z Jakubem B. Bączkiem – wystarczy pobyć z nim kilka minut, by nabrać ochoty na więcej.

Bardzo mnie cieszy, że młode pokolenie, którego przecież przedstawicielem jest Wiktor, ma tak mądre i świadome podejście do rozwoju i biznesu. I cieszę się również, że to królewska gra dała w jego życiu początek takim postawom.
Jeśli, Drogi Czytelniku, jesteś ciekaw innych refleksji moich gości z książki „Strategie Szachowych Mistrzów”, to zapraszam Cię do lektury poprzednich „Strategy Mondays” z Przemysławem GdańskimLeszkiem Badurowiczem.

Szach-mat!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *