Transkrypcja wywiadu
Michał Kanarkiewicz (MK) [00:01:24.20]
Cześć! Witajcie w drugim odcinku podcastu Strategiczny Ruch. Dziś moim gościem jest Bogusław Leśnodorski, były prezes i współwłaściciel Legii Warszawa, dziś multiprzedsiębiorca i współwłaściciel kancelarii prawniczej LSW. Dobrze Cię przedstawiłem? Zgadza się?
Bogusław Leśnodorski (BL) [00:01:42.17]
Tak jest. Może tak być. Cześć.
MK [00:01:44.10]
Cześć. Bardzo się cieszę, że jesteś tutaj.
[00:02:48.19]
Zaczynamy. Czym dla Ciebie jest strategia w Twojej pracy, Boguś?
BL [00:02:52.03]
Nie znoszę, Michał, rozmowy o strategii i tych pytań.
MK [00:02:54.24]
Dlaczego?
BL [00:02:56.17]
Bo uważam, że to jest pytanie zbyt ogólne. To znaczy nie znoszę rozmów o strategii, abstrahujących od konkretnych sytuacji i konkretnych zadań. Czyli pojęcie „praca” jest pojęciem moim zdaniem zbyt szerokim, żeby mówić o strategii. To bardziej rozumiem, że chciałbyś zadać pytanie, jaką mam strategię życia? No bo praca jest immanentnym jeszcze składnikiem naszego życia i gdzieś wszystko to się łączy i przenika ileś energii i sił życiowych. Poświęcasz je na pracę, dom, rodzina, na wszystko razem.
[00:03:28.18]
Więc ja przede wszystkim uważam, że nie żyjemy za karę. W związku z tym uważam, że strategia, czyli dla mnie wszelkie plany dużo bardziej falowe, z jakimś celem oczywiście na końcu, no bo robienie czegoś bez celu jest tak… No nie widzę tego. Mówię o tym jak specjalnie, bo jednak uważam, że życie czy praca jako taka dla wielu ludzi nie ma jakiegoś finalnego celu i nie jest to złe, nie chcę tego krytykować. Po prostu większość moim zdaniem osób traktuje pracę jako taką immanentną część życia dorosłych ludzi: musisz zarobić, utrzymać, później masz dzieci i te dzieci masz lub nie masz, decydujesz się w takiej czy innej formule. I nawet jeśli ta praca sprawia radość, jest w jakiś sposób zaspokojeniem ambicji, realizacją marzeń czy innych, to i tak raczej nie jest…
[00:04:56.07]
No i wiele osób – uważam, że nie ma nic w tym złego – nie ma strategii na pracę jako taką w sensie długofalową. Może ma jakiś tam plan na rok jakiegoś awansu, zmiany ewentualnie tej pracy, ale uważam, że to jest, nie zrozum mnie źle, złe pytanie. W sensie „strategia w pracy”, bo zależy, co robię i o czym myślę. Czy o sobie jako z perspektywy dziesięciu czy dwudziestu lat. Ja w ogóle chciałbym być aktywny zawodowo w jakiejś tam formie do końca.
MK [00:05:25.04]
W sensie do końca życia? A nie planujesz emerytury?
BL [00:05:29.21]
Nie, w sensie chcę być aktywny zawodowo, gdzie nie mówię w rolach egzekutywnych. Był taki okres w moim życiu, kiedy byłem stosunkowo młodym człowiekiem i było to dosyć takie zabawne, bo przeważnie byłem najmłodszy w tym gronach, gdzie bardzo dużo czasu spędzałem w wielu radach nadzorczych. Naście lat temu zdecydowałem się trochę ten proceder ukrócić, bo to jednak kosztowało mnie to dużo czasu, też trafiłem na Legię i to było bardzo absorbujące, też w różnych miejscach w Polsce. Ale teraz polubiłem z powrotem tę formę pracy.
MK [00:06:03.12]
W radach nadzorczych?
BL [00:06:04.17]
Tak. Szczególnie że jest taka ciekawa okoliczność, że czuję się dla tych ludzi, którzy zarządzają czy są wspólnikami tych spółek, w jakimś sensie mentorem. Zmieniły się role – z najmłodszego stałem się starszym bratem, kolegą czy mentorem, więc podoba mi się to. Oczywiście dla mnie jak zawsze najważniejsi są ludzie, z którymi pracuję, więc moją motywacją w ogóle są ludzie. I to nie jest tak, że jest jakakolwiek praca, do której ktoś byłby mnie w stanie zmusić, jeśli ludzie, którzy są wokół, to nie są tacy ludzie, z którymi chcę spędzać czas. No więc to można by powiedzieć, że jest moją strategią – żeby spędzać jak najwięcej czasu z ludźmi, których lubię, i mieć poczucie, że jednak się rozwijam i że ta praca powoduje, że jestem mądrzejszy, lepszy.
MK [00:07:01.17]
Powiedziałeś o tym, że dla Ciebie strategia to jest właśnie otaczanie się ludźmi, z którymi lubisz pracować. A co jeszcze byś dołożył jako takie komponenty? W sensie jak byś zdefiniował dobrą strategię, poza tym, że otaczaj się ludźmi, których lubisz?
BL [00:07:15.08]
A co to znaczy dobra strategia?
MK [00:07:17.17]
Taka, która będzie efektywna. Taka, która będzie na koniec dnia przynosić efekt biznesowy.
BL [00:07:25.07]
Ale liczony w pieniądzach?
MK [00:07:27.21]
Pieniądze to jeden z wyznaczników. Chociaż często strategie sprowadzają się do efektu rozumianego jako efekt biznesowy, to nie tylko – też w rozumieniu satysfakcji życiowej.
BL [00:07:38.12]
No to ja znowu będę konsekwentnie: oczywiście uważam, że trzeba mieć jakiś plan i ci ludzie najlepiej, jak się dobrze dopełniają, czyli na pewno elementem strategii jest tworzenie właściwego teamu, który może dowieźć ten cel. Generalnie samemu się nic nie da w życiu zrobić, a już na pewno nic, co ma jakąś wartość wymierną w przestrzeni, w społeczeństwie, w mieście, w kraju, w świecie to już w ogóle. Więc dla mnie zawsze najważniejsze było to, żeby stworzyć team ludzi z odpowiednią hierarchią i zdolnościami, i umiejętnościami, i doświadczeniem, energią. Bardzo to jest ważne. Który oceniam na taki, który jest w stanie właśnie ten cel dowieźć. I to jest najistotniejsze, bo nie wierzę w takie wytaczanie konkretnych celów i dróg każdemu z osobna, bo nawet byłem świadkiem wielokrotnie sytuacji, w których to była droga donikąd. Znaczy ludzie dowozili swoje cele, ale całość organizacji nigdy nie funkcjonowała.
[00:08:42.23]
Ja dość szybko i od dość dawna jestem zazwyczaj gdzieś tam wyżej w strukturach organizacyjnych lub najwyżej, co powoduje, że – nawet w swojej pracy prawnika zazwyczaj pracuję bezpośrednio z prezesami czy z zarządem spółki, więc widzisz, co się dzieje niżej – mam szersze spojrzenie na to, co się dzieje, jeśli ludzie ze sobą nie funkcjonują za dobrze, a tego nie da się zrobić na siłę. To znaczy nie jesteś w stanie powiedzieć „Ty, słuchaj, weź, pomóż temu i temu” i tak dalej. To znaczy nie jestem zwolennikiem takich bardzo korporacyjnych zasad, chociaż te korporacje też zmądrzały i trzeba powiedzieć, że w ostatnich latach, kilku czy kilkunastu, zmieniają się trochę, to już nie jest takie „korpo”, o którym się mówiło na początku wieku, takich sztywnych reguł, zasad. I też zmądrzeli, nauczyli się, że to nie da się po prostu pewnych rzeczy zrobić na siłę.
MK [00:09:38.06]
Mówiłeś o tym, że dobra strategia dla Ciebie składa się i zaczyna się od dobrego teamu. Mówiłeś o tym, że te korporacje nie są wcale takie złe i że one są też potrzebne. I tutaj przechodzimy sprawnie do tematu Legii Warszawa i zastanawiam się: co było Twoim zdaniem największym wyzwaniem w budowaniu międzynarodowej pozycji Legii Warszawa jako też projektu biznesowego?
BL [00:10:07.09]
To jest dość dobry przykład w tym sensie, że jednak to jest organizacja sportowa. Pojawia się bardzo często, szczególnie w piłce nożnej słowo „taktyki”: na konkretne mecze, w sensie wszystkie teoretyczne rozważania, zazwyczaj wszystkie książki o strategii i wszyscy mówcy, więc podejrzewam, że Ty zarówno swoje speeche, szkolenia, jak i książki również zaczynasz od wyjaśnienia różnic pomiędzy strategią a taktyką.
MK [00:10:31.05]
No tak, to zgadłeś, brawo!
BL [00:10:33.05]
Więc to już tak się przyjęło. Oczywiście w języku potocznym bardzo często te pojęcia się mieszają i moim zdaniem, zakładając dwa zbiory czynności czy zadań, czy sposobu myślenia, to one mają wspólny zakres również. To nie jest tak, że to są zupełnie odrębne zbiory w kontekście jakiejś tam postawy i sposobu myślenia o czymś, bo ten okres czasu jest też bardzo ważny moim zdaniem. Bardzo często jest tak, że pewne… Oczywiście można zawsze powiedzieć, że wszystko wymaga jakiejś taktyki, jakiegoś działania, ale pewne osiągnięcie tych celów strategicznych – ojej, jak ja nie lubię takich pojęć wszystkich. Ale osiągnięcie tych celów strategicznych wymaga pewnych kroków czy pewnych posunięć, które można by nazwać strategicznymi. Strategicznymi w tym kontekście, że ich efekty bardzo często przychodzą po tygodniach, miesiącach czy latach. Ale trzeba też przygotować taktykę na konkretne mecze i konkretne sytuacje, w których się znajdujemy.
[00:11:41.06]
Problem polega na tym, że szczególnie w tych ostatnich kilkunastu latach, moim zdaniem, nie powiedziałem „korporacje dobre czy złe”. Nie jestem fanem korporacji, a dużych to już w ogóle. Korporacji cukrowych czy Big Pharma, to nawet bym powiedział, że jestem antyfanem dosyć dużym, ponieważ uważam; znam te mechanizmy, które w tle działają. Główną moją uwagą dzisiaj jest poziom zakłamania, oszustwa i hipokryzji, który się kryje w chęci promowania towarów. I mówię w kontekście głównie zdrowia i podejścia do ludzi, że jednak te koncerny udają, są wszystkie te social responsibilities i inne, ale jednak traktują ludzi jako dostarczycieli kasy at the end, a nie upodmiotawiają ich.
[00:12:28.14]
Ale wracając do strategii i wracając do Legii, to wydaje mi się, że to było tak, że główne nasze cele strategiczne na pierwsze lata to było właśnie stworzyć ten team i jak najwięcej się nauczyć, i po prostu zdobyć realnie wiedzę. Ponieważ jak ja trafiłem do Legii, to właściwie – w kontekście takiej poważniejszej piłki międzynarodowej, czyli odnoszę się do Twojego pytania, nie mówię o naszym podwórku krajowym, chociaż też wtedy Legia przez ładnych kilka lat nie wygrała nawet mistrzostwa Polski – to tam nie było w klubie ludzi, którzy mieli właśnie doświadczenia, wiedzę i kompetencje do tego, żeby stosunkowo szybko wznieść się na poziom wyżej, czyli zostać marką uznaną, marką międzynarodową. Za to też płaciliśmy cenę. Słynna sprawa z Celtikiem i ten duży element niecierpliwości. Wiesz, jak jest dużo zmiennych. Legia sama w sobie powoduje ten… Szczególnie dla ludzi, którzy się tutaj w Warszawie wychowali i w tej Legii spędzili życie. Ja trenowałem na Legii jako dziecko, więc samo w sobie Legia powoduje taki element, że nie myślisz inaczej, tylko o tym, jak po prostu wygrać wszystko, co jest do wygrania. To jest taki element kultury DNA tego klubu. No więc te drogi czasami na skróty prowadzą do takich przypadków jak w Celticu.
[00:13:59.22]
Ale główne nasze cele strategiczne w pierwszym okresie to były takie, żeby w stosunkowo najszybszym możliwym czasie, sezonu czy dwóch, zresztą wtedy zmieniliśmy nawet trenera Janka Urbana – z którym graliśmy w Lidze Europy, prowadziliśmy w lidze i tak dalej – z jednego, jedynego powodu, że chcieliśmy po prostu się więcej nauczyć. Uważaliśmy, że już się nauczyliśmy od niego właściwie wszystko. On też by wygrał mistrzostwo Polski, kolejne, i też by zagrał w tej Lidze Europy. Nie wiem, czy tak dobrze jak Henning Berg, ale chcieliśmy zrobić kolejny krok do przodu. I to był taki jeden z niewielu przykładów chyba w ostatnich 20 latach w polskiej piłce, gdzie zmieniliśmy zwycięskiego trenera. Zazwyczaj jest tak, że w Polsce zmienia się trenerów, którzy sobie nie radzą, i w jakichś momentach kryzysów. A ciekaw jestem, można by to sprawdzić, ale nie wiem, czy to nie jedyny taki przypadek w ostatnich załóżmy 20 latach.
MK [00:14:51.09]
Tego nie wiem. Poruszyłeś kwestię strategii i taktyki. To ja tutaj też odpowiem, że moim zdaniem taktyka to pojedynczy krok, który pomaga realizować strategię, i obie są potrzebne. W sensie one współgrają często. Taktyki są głównie krótko-, a strategia długoterminowe, chociaż wiadomo, są też średnio- i krótkoterminowe. „To zależy” – moja ulubiona odpowiedź prawników i konsultantów. Ale powiedziałeś o tym, że zmieniliście trenera w momencie sukcesu, co rzeczywiście jest trochę zaskakujące, bo mało kto tak robi. I zastanawiam się, jaka była najtrudniejsza decyzja, najtrudniejszy moment za czasów Twojej prezesury w Legii?
BL [00:15:28.22]
Oj, tych trudnych momentów było dużo, ale tak ad hoc, pierwszy raz w ogóle akurat chyba o tym mówię.
MK [00:15:35.23]
To cieszę się, że tutaj.
BL [00:15:36.14]
Zacząłem się zastanawiać; wiedziałem, że jesteś superdobrze przygotowany i będziesz dążył do tego, żeby przejść tę swoją agendę i jakby wydusić ze mnie coś konkretnego. Więc zacząłem myśleć. I właśnie podczas tych kilku minut temu tak mi przyszło do głowy, ale dlaczego mi to w ogóle przyszło do głowy? Bo wszyscy gadają i za przeproszeniem pier*** bzdury o szumnych strategiach i nie wiadomo jakichś tam planach, misjach, wizjach i nie wiadomo czym jeszcze, po czym… Już nie mówiąc, teraz właśnie też jestem w trakcie jakiejś tam rady nadzorczej i „Strategia na jakieś lata” to jest najlepszy punkt zawsze na radzie nadzorczej, jak chcesz przez to przejść. Oczywiście życie bardzo często je weryfikuje no i nie udaje się zrealizować tych strategii.
MK [00:16:32.14]
A to wiesz, że jest takie słynne powiedzenie, że jedyna rzecz pewna o strategii to taka, że się zmieni w trakcie?
BL [00:16:36.20]
Tak, dokładnie. Dokładnie. A tutaj mi przyszło do głowy, że to nie jest tak, że opowiadam bajki. I my rzeczywiście od samego początku, pomimo że to nie było takie oczywiste, ponieważ od 2006 roku Legia nie wygrała mistrzostwa Polski, traktowaliśmy wygrywanie i dominację na tym naszym podwórku krajowym jako taką rzecz oczywistą. I wszystkim się wydawało, oczywiście, że tu jest jakiś element kokieterii, czegoś, czyli że po prostu to wygrywanie tych mistrzostw Polski seryjnie to jest marzenie każdego klubu Legii. Zresztą tak naprawdę nigdy w historii Legia nie miała takiego okresu, żeby przez ładnych kilka lat zdominować tę ligę tak skutecznie. W sensie i Puchar Polski, i… Zresztą do dzisiaj nie ma drużyny ani klubu – już nie mówię o kilku sezonach, a nawet w jednym sezonie – która skutecznie gra na trzech frontach, czyli wygrywa Puchar Polski, mistrzostwo Polski i gra w europejskich pucharach, w Lidze Europy czy w Lidze Mistrzów, bo Liga Konferencji to trochę inna liga, ale to zmieni te zasady, już nie mówiąc o tym, że na wiosnę. I my naprawdę chcieliśmy się rozwijać i mieliśmy te cele gdzieś dalej.
[00:17:42.13]
Więc tylko dlatego ten przykład Janka Urbana, bo to jest chyba najbardziej dobitne pokazanie tego, że naszą strategią było się uczyć jak najwięcej i zdobyć jak najwięcej wiedzy w tych pierwszych sezonach do tego, żeby móc świadomie rywalizować z tymi najlepszymi klubami europejskimi. Pomimo tego, że Janek Urban był świetnym trenerem i i my dalej się powoli, bo powoli, ale rozwijaliśmy się jako drużyna i byśmy wygrali tam wszystko, co było do wygrania, to uważaliśmy, że musimy uczyć się jeszcze szybciej i jeszcze więcej. I że Henning Berg będzie taką osobą, od której dużo takiej wiedzy zdobędziemy. I to było na pewno jedno z takich posunięć, które okazało się super smart. To znaczy rzeczywiście bardzo dużo się od niego nauczyliśmy. Po drodze jeszcze coś wygraliśmy. Od wszystkich trenerów uczysz się tego, co należy robić, i tego, czego nie należy, więc to też jest jakby bardzo istotne, bo każdy jest inny i każdy… nie ma czegoś takiego jak trener, który obiektywnie dałby wynik – to jest klub, drużyna, czas, piłkarze, cała masa zmiennych.
[00:18:45.21]
A trudnych momentów było bardzo dużo. Mnie się wydaje, że najtrudniejsze były na koniec, jak sobie zdałem z tego sprawę, że mój wspólnik jakby nie kooperuje, tylko zrobi wszystko, żeby zaspokoić jego własne ego. I to dobro klubu nie ma jakiegoś tam wielkiego aż takiego znaczenia. Chociaż oczywiście wiem, że on mógł myśleć inaczej, no i tyle. To był najtrudniejszy moment.
MK [00:19:09.10]
A to mówisz o rozstaniu, tak? W momencie, kiedy sprzedawałeś udziały?
BL [00:19:14.03]
Tak, zdałem sobie sprawę, że pewne granice będą przekraczane. No i tyle.
MK [00:19:21.12]
Powiedziałeś o najtrudniejszym momencie, o najtrudniejszej decyzji. A teraz się zastanawiam, czy jest jakaś sytuacja w trakcie Twojej prezesury, w której jesteś szczególnie dumny, bo czujesz, że to miało jakiś ogromny impact? Wiem, że wspomniałeś o wymianie trenera Urbana na Berga, na pewno to ważny moment, ale czy jest coś jeszcze?
BL [00:19:42.23]
Wydaje mi się, że jako organizacja… tych momentów było dosyć sporo. Najbardziej dumny byłem z tego, że byliśmy w stanie i mieliśmy na tyle charakteru i siły jako cała organizacja, żeby iść swoją drogą. Tych momentów było dużo, czyli zarówno jeśli chodzi o podejście do kibiców; fakt jak zrobiliśmy prezesem honorowym Lucjana Brychczego. Mariusz Walter, delikatnie mówiąc, nie był szczęśliwy, bo uważał, że to on powinien być tym prezesem, i uważał, że osoba, która ma być prezesem honorowym Legii, powinna mieć wyższe wykształcenie. Brzmi to śmieszno-strasznie dzisiaj, ale tym nie mniej tak było. Więc wymagało to bardzo dużej takiej… No, to nie odbyło się w miłej atmosferze. Pamiętaj, że to były czasy, kiedy w „Gazecie Wyborczej”, jak ktoś tam zapalił racę, to na pierwszej stronie było jakby spaliło się pół miasta. Dzisiaj to jest powszechne. W ogóle nikt nie zwraca na to uwagi znowu. Więc w wielu aspektach szliśmy swoją drogą i stawialiśmy sobie jasno, i artykułowaliśmy na zewnątrz – teraz się wszyscy tego boją – myśmy jasno co roku mówili, że gramy o to, żeby wygrać wszystko. I w większości przypadków się to udawało, i to na pewno jest fajne.
[00:21:02.09]
Dzisiaj jest tak, zwróć uwagę, że nikt w ogóle nawet nie deklaruje przed sezonem w piłce nożnej w ogóle, co on tam na koniec roku osiągnie, oczywiście gdzieś tam ktoś przebąknie, ale po cichu, żeby nie dostać po głowie. No i tyle. I najbardziej dumny byłem z ludzi i z tych wszystkich osób – i jak oni funkcjonowali jako całość, i tych, które w tym klubie były. To było fajne.
MK [00:21:25.20]
A co do trenerów, bo wspomniałeś o wymianie trenera Urbana na Berga – z doświadczeń wielu lat jako prezes, to którego trenera byś wymienił jako takiego top, który najlepiej Ci zapadł w pamięć? Z którym najlepiej się współpracowało? Już trochę minęło czasu – którego uważasz jako top?
BL [00:21:48.14]
No więc uważam, że każdy z tych trenerów, którzy byli w czasie, kiedy ja byłem prezesem klubu, czyli Janek Urban, Henning Berg, nawet Besnik Hasi, Stasiu Cherchesov, Jacek Magiera – każdy z nich był topowy w pewien sposób i od każdego się bardzo dużo nauczyliśmy. Każdy sporo wygrał. Besnik był najkrócej i pewnie jest najmniej pamiętaną osobą. Tam był taki moment, że my w tej lidze naprawdę tam nie graliśmy za dobrze. Uważał… Myśmy tam zrobili dużo błędów, też wprowadzając go, zostawiliśmy go trochę z tym samym; on tak z innej kultury piłkarskiej trafił, że po prostu sobie z tym trochę nie poradził. Tym niemniej awansował do Ligi Mistrzów. Trochę polska piłka na to czekała i dalej czeka. Teraz znowu już z osiem lat. Więc to byli bardzo dobrzy trenerzy i większość z nich dalej jest. Jak miałbym powiedzieć, która z tych osób uważałbym, że jest najlepszym kandydatem na selekcjonera kadry i ogólnie osobą, która – dzisiaj szczególnie – mogłaby najwięcej zakontrybuować i z którą bym z tych osób na przykład chciał pracować drugi raz, to Jacek Magiera zdecydowanie.
MK [00:23:14.22]
A dlaczego?
BL [00:23:15.17]
Uważam, że ma najszersze spojrzenie. Ma bardzo duże doświadczenie na różnych poziomach piłkarskich. Uważam, że też w ostatnich latach się bardzo dużo nauczył. Uważam, że jest osobą ponadprzeciętnie inteligentną jak na świat piłki. Jest legionistą, jest bardzo ambitny.
MK [00:23:35.19]
Powiedziałeś „Jak na świat piłki” – masz na myśli, że…
BL [00:23:38.17]
No wiesz, to nie jest tak, że każdy z tych trenerów i świat sportu… Ci ludzie więcej czasu spędzają na grze w piłkę niż czytaniu książek, więc to nie chodzi o to, nie chciałbym wartościować, ale no wśród szachistów ten poziom jest trochę inny niż wśród sportowców.
MK [00:24:00.07]
OK, ale szachiści to też sportowcy.
BL [00:24:03.12]
Wiesz, o czym mówię. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jakoś pejoratywnie, no ale jednak tutaj waga, powiedzmy, różnicę główną robi szeroko pojęty intelekt i wiedza. Oczywiście głowa jest bardzo ważna w piłce nożnej, żeby było jasne, i inteligentni piłkarze, i ludzie w piłce to absolutnie robią różnicę. Ale gdzie indziej jest waga po prostu. Jak w podnoszeniu ciężarów czy w wielu innych dziedzinach sportu.
MK [00:24:54.00]
Mnie jeszcze ciekawi jedna rzecz, jeżeli chodzi o trenerów. Czy ciężko było przekonać Cherchesova? Bo to jest taka postać – z tej układanki nazwisk, które wymieniłeś – taka najbardziej charakterystyczna, charakterna. Pytam o tego Cherchesova, bo myślę, że to jest taka postać nietuzinkowa. Później był selekcjonerem reprezentacji Rosji, jeśli dobrze pamiętam. No i zastanawiam się: czy to było trudne go przekonać do pracy w Warszawie i jak się z nim współpracowało? Bo to jest postać bardzo ciekawa.
BL [00:25:28.01]
No więc zaraz Ci powiem o jego strategii. To było dosyć fajne. Przy czym dosyć mądre. To znaczy myśmy wiedzieli, jakim on jest człowiekiem, jakim jest trenerem. Z racji tego, że kilku chłopaków – chyba Maciek Rybus, Kuba Wawrzyniak, Maciek Komorowski – no kilku naszych piłkarzy grało w jego drużynach, w Tereku Groznym na przykład. Trzeba o tym pamiętać, że on nie był trenerem, który odniósł jakiekolwiek sukcesy wcześniej, takie poważniejsze. Więc Legia dla niego to był awans, to w ogóle nie podlega żadnej dyskusji. No więc tyle. Więc pomimo tego, że robił srogie miny, to bardzo, bardzo chciał. No i dzięki temu, zresztą, dzięki temu, że bez wątpienia odniósł sukces w Legii, został później trenerem reprezentacji Rosji. I jego kariera sportowa jeszcze nabrała rozpędu, kariera trenerska. Teraz troszkę wyhamowała, bo wiadomo, Rosja, wojna, różne tam rzeczy, ale na pewno to facet, od którego dużo się nauczyliśmy, z bardzo silną osobowością. Bardzo ciekawy, fajny to był czas.
[00:26:51.21]
A strategię miał prostą: „Trzeba nap***”. Każdego dnia. Wstaje i od rana do wieczora, a na boisku szczególnie i na treningu szczególnie, we wszystkim. I można się z tego śmiać, ale to nie jest głupia strategia. Bo jeśli jesteś w stanie zmusić grupę 40 czy 50 ludzi, żeby podporządkowali swoje życie temu, żeby dawać z siebie maksa każdego dnia w celu osiągnięcia konkretnych wyników; do tego oczywiście dołożyć taktykę na mecze – to weźmy to na bok – no to, szczerze mówiąc, trudno o lepszą.
MK [00:27:25.01]
Roześmiałem się, bo jest taka bardzo prostolinijna, ale dawać maks…
BL [00:27:29.22]
W sensie wiesz, oczywiście on nie mówił po polsku, ale on używał czegoś, co można nazwać international football language – on to pojęcie stworzył, więc ja, można powiedzieć, że dość wiernie przetłumaczyłem to, jaka będzie strategia. Tak mniej więcej wyglądały z nim rozmowy o strategii.
MK [00:27:47.18]
A współpracę z nim dobrze wspominasz? Abstrahując od wątków piłkarskich, wyników i tak dalej. Współpracę dobrze wspominasz?
BL [00:27:55.02]
Mhm.
MK [00:27:55.13]
Dobrze.
BL [00:27:56.16]
Powiem tylko jeszcze jedną rzecz. Oczywiście stało się to z każdym z trenerów Legii Warszawa, od kiedy ja jestem w klubie i chyba później również. To znaczy ta współpraca była dobra, dopóki nie wygrał mistrzostwa Polski. Jak wygrywasz to mistrzostwo Polski, jedziesz w tym autobusie, te setki tysięcy ludzi, gazety, wywiady, gala Ekstraklasy, to, siamto, owamto – no to odbija ci palma, każdemu z trenerów. Nawet Jacek Magiera to miał. I wydaje ci się, że już możesz wszystko. No to jest tak dla trenera, zdobyć mistrzostwo Polski z Legią to jest coś boskiego, to nie ma więcej. Znaczy polski trener, tak szczerze, to można tam opowiadać. Maciej Skorża gdzieś w Japonii coś tego, ale żaden polski trener, może poza Adamem Nawałką i tym Euro, gdzie byliśmy w ćwierćfinale, no to właściwie mistrzostwo Polski z Legią czy gra w Lidze Mistrzów z Legią to jest najwięcej, co polscy trenerzy zrobili.
MK [00:28:53.21]
A jeszcze jeżeli chodzi o Legię, to zastanawiam się, bo powiedziałeś, że trenerom, którzy zdobywali mistrzostwo Polski z Legią, to troszeczkę, jak sam powiedziałeś, odbija. A czy Tobie odbiło po którymś z sukcesów? No bo były seriami. Zastanawiam się, czy to był taki moment, w którym Ty stwierdziłeś: „No kurczę, teraz to już jestem bogiem i teraz to już klękajcie narody”.
BL [00:29:16.11]
No więc nie miałem takiego momentu, bo po pierwsze pewnie by mi odbiło, gdybyśmy zagrali w finale tej Ligi Europy. Znaczy bym uważał, że to jest rzecz, którą polski klub osiągnął i my wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Uważam, że gdybym został w klubie, to sezon dwa i my byśmy zagrali przynajmniej w półfinale tej ligi. W półfinale jeszcze masz dwa mecze, więc to jest bardziej ten… I wtedy pewnie by mi się wydawało, że wszedłem na tę K2, Mount Everest czy coś takiego, to zrobiłem. Więc nie dotarłem do tego momentu, w którym mogłoby mi odbić.
MK [00:30:04.08]
Teraz się powołam na dane, które znalazłem w artykule Strefy Inwestorów, bo według tego artykułu, jak sprzedawałeś swoje 20% udziałów do Dariusza Mioduskiego za 19 milionów złotych, to dało wtedy 1087% zwrotu, gdy weźmiemy pod uwagę, że zapłaciłeś – według wyliczeń Strefy Inwestorów – 1,6 miliona za ich zakup. Po pierwsze, czy to prawda, jeżeli chodzi o liczbę?
BL [00:30:39.13]
Mniej więcej tak. Jeśli chciałbyś podejść do tego procentowo, to pewnie to był większy zwrot.
MK [00:30:54.03]
OK. A to jeszcze pytanie: co wyniosłeś z tej decyzji w kontekście budowania Twojej osobistej strategii biznesowej?
BL [00:31:01.07]
Nic, bo to nigdy nie był cel. Kompletnie nie, Michał. To nigdy nie był ani cel, ani w ogóle, szczerze mówiąc, jak inwestowaliśmy mniej więcej te kwoty, które są tam podane, ale wzięliśmy też na siebie bardzo duże zobowiązania, trzeba pamiętać, bardzo duże, nawet po całych redukcjach i tak dalej, w grubych dziesiątkach milionów złotych, blisko 100 milionów złotych. Już nie mówię o bieżącej odpowiedzialności za klub i społeczność. Więc to nie można patrzeć na to, że zainwestowaliśmy dwa miliony złotych czy 20%. To ja nigdy w ogóle nie sądziłem, że kiedykolwiek będę to sprzedawał. I zawsze uważałem, że akcje w klubie piłkarskim są, szczególnie w Polsce – zresztą na ten moment wychodzi na moje – raczej obciążeniem niż jakąkolwiek realną wartością.
[00:31:49.11]
Oczywiście można tam sobie jakieś bajki opowiadać, ale trzeba pamiętać, że za 50 milionów euro, strzelam, circa about, możesz kupić bardzo fajny klub, z winnicą w Lyonie jeszcze i ze słońcem przez 8 czy 10 miesięcy w roku, gdzie jeszcze grasz mecze w Monako, na stadionie Olympique Marsylia, na Parc des Princes, a nie w Niecieczy czy w innych miejscach, więc trzeba umieć się porównywać. Jednak opóki nasza liga nie będzie realnie mocną ligą, to mówienie o wartości tych polskich klubów w takim rynku ekonomicznym jest jakąś bzdurą. Więc ja nigdy nie sądziłem, że to będę sprzedawał. Sprzedaż to nie był mój ani cel, ani nic. Uważałem, że podjąłem tę decyzję tylko dlatego, że uważałem, że to będzie dla klubu lepsze, że ten cały okres tego sporu był na tyle destrukcyjny – szczególnie dla wszystkich ludzi w klubie – że lepiej będzie to po prostu sprzedać, niż dalej się boksować, i tyle. Więc jeszcze tak za bardzo nie zarabiałem, pamiętaj, jak tam pracowałem. Więc jak się pytasz o saldo ekonomiczne tej operacji, pomimo że te kwoty były tam trochę wyższe jednak, to… Przez te pięć lat wartości wyrażonej w pieniądzu, to raczej straciłem, a nie zarobiłem.
MK [00:33:05.09]
A nie dostawałeś żadnej pensji czy czegoś takiego?
BL [00:33:07.12]
Dostawałem. Ale ja dobrze, Michał, zarabiałem bardzo.
MK [00:33:10.10]
No tak, tak, ale zastanawiam się po prostu, jak to jest możliwe, że przy takiej sprzedaży…
BL [00:33:14.11]
Powiedzmy, że lekką ręką dwa razy więcej bym zarobił, gdybym nie siedział wtedy w klubie.
MK [00:33:24.17]
Tylko zajmował się innymi rzeczami?
BL [00:33:26.11]
Gdybym tyle samo czasu – a czas to w ogóle non stop – ale energii, emocji, wysiłku intelektualnego poświęcił na coś innego. Więc nie traktuję tego kompletnie w kategoriach ekonomicznych jako jakiś interes życia. Poza tym cenę za to też zapłaciłem dużą, nim się w ogóle z tego otrząsnąłem, to chwilę mi to zajęło. Bardzo wysoką cenę życiową się płaci za takie 5 lat na Księżycu.
MK [00:33:50.16]
A jak się zmieniło w ogóle Twoje życie po exicie z Legii Warszawa?
BL [00:33:58.15]
No pojechałem z Andrzejem Bargielem na K2, nie wiem, czy pamiętasz.
MK [00:34:00.24]
Tak, tak, to pamiętam.
BL [00:34:02.10]
A poza tym, to nijak. Można by powiedzieć w ten sposób, że czym dłużej – to jest akurat ciekawe – jak ludzie bardzo pozytywne emocje i wspomnienia przechowują w sobie. W sumie mija ósmy rok od czasu, kiedy odszedłem z klubu, i właściwie dalej jest tak, że ci ludzie ze świata piłki tęsknią za tymi czasami, więc stałem się – może to nie po odejściu – ale jedyna zmiana związana z Legią w moim życiu polega na tym, że stałem się osobą rozpoznawalną w przestrzeni publicznej. I to jest trochę… wielokrotnie bywało uciążliwe, a w ostatnich latach głównie miłe, bo już nie mam tego klubu na głowie, ludzie bardzo dobrze wspominają te czasy, więc to jest generalnie miłe. I to wszystko.
MK [00:34:59.20]
A Twoje życie jest spokojniejsze po odejściu?
BL [00:35:03.09]
No tak razy dziesięć. Oczywiście są różne momenty. Pamiętaj, że tych płaszczyzn czy warstw życiowych, emocjonalnych, rodzinnych. Mama odeszła moja półtora roku temu, więc różne są momenty w życiu dorosłych ludzi. Ale jak się pytasz o codzienność, no to te 5 lat to była; każdy dzień był wymagający, powiedzmy tak. Ale wiesz, generalnie w piłce jest tak, że masz 5 dni chwały w roku i 360 dni łomotu.
MK [00:35:36.24]
To sobie zapamiętam.
BL [00:35:37.24]
I to w Legii. To teraz pomyśl, jak jesteś w takim klubie, który nie wygrywa, to masz 365 dni łomotu.
MK [00:35:45.09]
No na pewno jest to wyzwaniowe. Oczywiście pamiętam sytuację z Twoją mamą, tak jak wspomniałeś, współczujemy, cześć jej pamięci oczywiście. Natomiast zastanawiam się jeszcze, jeżeli chodzi o samą Legię i odejście od tamtego momentu, bo… Jesteś multiprzedsiębiorcą, robisz najróżniejsze rzeczy, masz firmy w różnych branżach, byłeś zaangażowany w Legię, od 25 lat, jeśli dobrze mówię, współprowadzisz kancelarię, działasz też w e-sporcie i jeszcze w wielu innych branżach. I zastanawiam się, jakie przez ten czas strategie sobie wybudowałeś, żeby zarządzać tymi różnymi biznesami? No bo jesteś w różnych dziedzinach, to nie jest jedna, to jest kilka, kilkanaście.
BL [00:36:28.03]
No więc dokładnie o tym Ci wspominałem. To muszę powiedzieć po Legii zmieniło – nie wyszło mi to w firmie prawniczej naszej, gdzie też sądziłem, że się to uda, ale to było takie naiwne myślenie. Jednak zawód prawnika i firma prawnicza wymaga realnego zaangażowania każdego dnia – zarówno operacyjnego, jak i merytorycznego. I tu nie ma co ściemniać. Sądziłem, że uda mi się dosyć szybko być senior partnerem i dostałem od życia gonga. Już wiem, że nie; tak to nie działa. Stety, niestety z różnych względów. Na pewno jakaś tam nauczka życiowa.
[00:37:04.24]
Ale co do zasady we wszystkich innych tych przedsięwzięciach, o których mówisz, od 2017 roku nie pełnię żadnych funkcji egzekutywnych. To znaczy jestem w oficjalnej, ukonstytuowanej czy w nieoficjalnej członkiem zazwyczaj przewodniczącym rady nadzorczej, który w jakimś sensie wspiera, pomaga zbudować ten team, nakreśla jakieś początkowo, powiedzmy, wizje, marzenia i zaraża tych ludzi do jakiegoś wspólnego działania, a później stara się ich po prostu wspierać, żeby byli jak najlepsi. I takie projekty biznesowe, które są ciekawe i które są mi bliskie teraz, w ostatnich latach… Tak jak mówię, moje gros koncentracji, absolutnie jest takie codzienne moje życie jest związane z firmą prawniczą i z byciem prawnikiem, i to LSW jest miejscem, w którym ja codziennie funkcjonuję. Natomiast poza nim wszyscy wiedzą, że się przyjaźnię z Krzyśkiem Stanowskim, jestem przewodniczącym rady nadzorczej, i to jest na pewno bardzo ciekawe.
MK [00:38:09.20]
Przewodniczącym rady nadzorczej Kanału Zero?
BL [00:38:12.12]
Tak. No więc to jest na pewno bardzo ciekawe i takie challenge’ujące. A poza tym mam taki, można powiedzieć, z przyjaciółmi projekt życia to Copa City i robimy grę o piłce, który już jest bardzo zaawansowany. Właściwie w tym roku już będzie po tych sześciu latach, a trzech latach realnych prac i bardzo dużo pieniędzy wydaliśmy, potrzebujemy jeszcze trochę, niestety, to realizujemy taki nasz projekt życia i wydaje nam się, że zrobimy taki produkt, który będzie miał globalną rozpoznawalność. To było takie ostatnie z marzeń, żeby zrobić coś, co ma rozpoznawalność na całym świecie, i… Trzeba trzymać kciuki – to jest najważniejszy rok, ostatni do wydania. A poza tym jeden z takich przykładów, jest takich dwóch chłopaków Aleks Przetakiewicz i Aleks Majchrzak, którzy bardzo dobrze sobie radzą z taką spółką Wealthon, i od roku z małym hakiem jestem też tam w radzie nadzorczej i z nimi pracuję na co dzień. Tam się pewnie jakoś porozumiemy i to jest też taki projekt, który mi sprawia pełno satysfakcji.
MK [00:39:14.16]
A czym się w nim zajmujesz?
BL [00:39:15.17]
Wealthon spółka, to myślę, że się będzie przewijała, to jest taka spółka pożyczkowa, która w jakiś sposób zautomatyzowała i tworzy takie środowisko finansowe dla małych i średnich przedsiębiorstw. Ciekawe to jest dosyć bardzo.
MK [00:39:29.09]
Coś widziałem na Instagramie chyba.
BL [00:39:32.01]
Po jakichś poważnych rundach inwestycyjnych, dużych finansowaniach i dużo zmian w tych ostatnich czasach. Muszę powiedzieć, że dumny z nich jestem, bo to był bardzo dla nich trudny rok, ale jeden jest przewodniczącym rady nadzorczej, drugi prezesem tej spółki. Oni są, można powiedzieć, founderami i bardzo daleko zaszli przez ostatnie kilkanaście miesięcy. To w jakimś sensie można powiedzieć, że ich wspieram. Jakoś tam uczestniczę w tym życiu, takim ich biznesowym, może nie na takim absolutnie codziennej fazie, ale w różnych takich momentach. I to też mi sprawia radość i satysfakcję. I to są trzy takie głównie projekty, w które mentalnie jestem zaangażowany.
MK [00:40:09.04]
To przejdę przez te projekty, bo to jest bardzo ciekawe. Zacznę od Krzyśka Stanowskiego, bo to, że współpracujesz i się przyjaźnisz z Krzyśkiem Stanowskim od wielu lat, to nie jest tajemnicą, bo to już tyle razy było w mediach, że to jest jasne. Natomiast zastanawiam się właśnie, jak Ci się układa ta współpraca biznesowa z Krzyśkiem. Pewnie dobrze, bo współpracujecie cały czas, ale jak Ty to widzisz właśnie z perspektywy lat? I jakie przede wszystkim plany na przyszłość?
BL [00:40:36.11]
No to powiem Ci tak: przede wszystkim dość szybko udało mi się doprowadzić do tego, że jako prawnik nie występuję w roli prawnika.
MK [00:40:44.03]
O, a kto występuje?
BL [00:40:45.11]
Głównie Emil Tomaszewski ode mnie z kancelarii, który, powiedzmy, koordynuje od ładnych kilku lat tę pracę z powiedzmy „szeroko pojętym Krzyśkiem”, bo on jeszcze przecież pozwy ma za „Weszło”.
MK [00:41:00.04]
Była ta sprawa z Natalią Janoszek.
BL [00:41:02.23]
Tak, dosyć dużo tego jest. Więc to ułatwia, bo myślę, że jako prawnik to by się nie udało, bo on jest nie do okiełznania. No, to jest trochę tak, jak… Wydaje mi się, że to nie ma co dużo opowiadać, poza tym, że jak ktokolwiek sądzi, że on jest w jakikolwiek sposób menadżowalny, co jest jego wielką siłą, ale też trzeba przyznać słabością, no bo on słucha rzeczywiście, ale często jest tak, że słucha i nim do niego dotrze, to już coś zrobi. Ale słucha. Ale generalnie robi tylko to, co uważa. No więc tak, dość dobrze nam idzie ta współpraca.
[00:41:46.03]
Ma bałagan jest, więc ja teraz chcę trochę więcej się zaangażować, bo jestem w radzie nadzorczej KTS-u, tego klubu piłkarskiego. Akcjonariuszem też tam jestem, więc to jest taka, można powiedzieć, przygoda. Chyba trochę więcej się w to zaangażuję, żeby go odciążyć z innych pomysłów. Zobaczymy, czy się zgodzi, bo on bardzo lubi wszystko sam.
MK [00:42:02.23]
OK. A jeżeli chodzi o Copa City? Bo powiedziałeś, że chcecie być globalni, ale od czego to zależy?
BL [00:42:11.22]
To jest gra piłkarska, inna w stosunku do tych dwóch najbardziej rozpoznawalnych, można powiedzieć komplementarna do tego, aby ten cały świat piłki zamknąć w świecie gier. Czyli te dwie najbardziej znane to FIFA, która już nie jest FIFĄ, która jest bardziej taką grą zręcznościową. Football Manager, który można powiedzieć, że jest tą grą bardziej strategiczną. Copa City to jest gra o organizacji tych eventów sportowych, tam masz różne kluby – zapraszam wszystkich na socjale, żeby sobie tam obejrzeli, popatrzyli. I to jest projekt naszego życia, bo myśmy to de facto robili i stąd nasze zaangażowanie w e-sporcie z takimi moimi przyjaciółmi: Kubą Szumielewiczem, który zresztą był wiceprezesem Legii, i Dominikiem Ebebenge, też z Legii. Zresztą tam jest też kilka innych osób, które z nami pracowały w Legii, również w organizacji. Też jestem przewodniczącym rady nadzorczej i akcjonariuszem i pomagam im tyle, ile mogę. Ale tak jak mówię, nie zajmuję się tym na co dzień. Rozmawiam w dużej mierze z inwestorami. Myślimy razem, jak to zrobić, żeby było jeszcze lepiej. Ale jestem też dużym kibicem tego, co tam się dzieje, bo tam się udało chłopakom zrobić blisko 70- czy 80-osobowy top absolutnie zespół, który… No to jest taka maszyna, że aż bym nie uwierzył, że tak można dobrze zrobić taką organizację w tak krótkim czasie. Więc z tego, można powiedzieć, to już jestem dumny, jak oni to zrobili.
MK [00:43:39.23]
No i bardzo dobrze.
BL [00:43:40.15]
A najbardziej dumny jestem z tego, że zrobili to sami. W sensie ja naprawdę się w takie bieżące zarządzanie w ogóle nie wtrącałem.
MK [00:43:49.24]
A jeżeli chodzi o Wealthon?
BL [00:43:51.02]
Wealthon chłopaki to już w ogóle od kilku lat prowadzą, to tak jak wspomniałem, bo akurat teraz jesteśmy w środku, w ostatnich tygodniach, jakichś rzeczy. I Aleks Przetakiewicz – którego znam od dziecka i który pracował również z nami na Legii, superchłopak – zainwestował ze swoim przyjacielem w taki projekt, Aleks Majchrzak to wymyślił, i stworzyli taką spółkę, i półtora roku temu Aleks mi zaproponował, żebym dołączył do rady nadzorczej im pomóc.
MK [00:44:21.05]
Aleks to syn Joanny Przetakiewicz?
BL [00:44:23.04]
Tak. Mieli poczucie, że robią kolejny krok, już fundusze tam zaczęły inwestować po prostu w tym rozwoju biznesowym. No i tak jestem z nimi przez te półtora roku i tak jak mówię, wspieram głównie ich dwóch. Fajne to jest bardzo, tak. W sensie nie mam tam żadnego poważnego interesu ekonomicznego – może to się jakoś zmieni, nie wykluczam – ale sam fakt pracy z nimi jest fajny, bo oni są maksymalnie ambitni i wybitnie inteligentni, i bardzo ciężko pracujący, bardzo chcący. Mają jaja, że tak powiem. No fajne to jest. To jest też trudne, to jest spółka, która, żebyś wiedział, jest już wyceniana tam grubo ponad 100 milionów złotych i wzięła kilkaset milionów złotych finansowania. To już nie są żarty.
MK [00:45:20.21]
Zabawa na poważnie, czyli to już nie jest zabawa.
[00:45:32.22]
Czy będzie nadużyciem, jeżeli powiem, że się wywodzisz z branży prawniczej?
BL [00:45:42.10]
Nie, no ja jestem z branży prawniczej. Ja zacząłem pracować jeszcze przed studiami.
MK [00:45:48.01]
Tak, więc to jest myślę słuszne, i zastanawiam się, bo teraz bardzo popularny jest temat sztucznej inteligencji. W sensie sztuczna inteligencja przenika się przez wszystkie dziedziny życia de facto, prawie. No i zastanawiam się, jakie zmiany strategiczne powinni wprowadzać liderzy w branży prawniczej, jeżeli chodzi o użycie AI? Jeżeli tak, to jakie?
BL [00:46:04.11]
To jest dosyć ciekawe, bo to już kilka lat temu, nim to pojęcie AI; no bo co to jest AI? No powiedzmy szybsze procesory, więcej wiedzy potrafią, szybciej przetwarzyć, tak w skrócie. Tam nie ma jakiegoś wielkiego…
MK [00:46:15.20]
Sztuczna inteligencja to bardzo szerokie pojęcie, ale tak.
BL [00:46:17.11]
Ten rozwój całej branży powoduje, że doszliśmy do momentu, kiedy w realnym czasie jesteś w stanie funkcjonować z tą sztuczną inteligencją. W sensie jakby realnie kontaktu i ten ChatGPT czy tam inne te programy, czy w prawie jakieś tam Ci pomagają, odpowiadają i tak dalej. Więc oczywiście jest tak, że trzeba bardzo pilnie to obserwować, ale w prawie niewiele to zmieni w tym sensie, że jakby wiedza prawnicza sama w sobie przestała być już wartością. No bo możesz ją szybko znaleźć. Więc tym bardziej zmienia to o tyle, że osobowość, zaangażowanie, inteligencja, energia, umiejętności miękkie są dużo bardziej istotne jeszcze, niż były kiedykolwiek. To znaczy, tak jak mówię, wiedzę sobie możesz wyszukać. I to się zresztą wszędzie właściwie zmienia. Informatycy z czatem GPT piszą programy.
MK [00:47:19.02]
Tak, no tak, to prawda, mamy wielką rewolucję. No i ostatnie pytanie na dziś do Ciebie:
jaką jedną radę dałbyś, taki strategiczny ruch, osobie, która chce budować dobre strategie?
BL [00:47:37.16]
Ło panie! Wiesz co? Jak miałbym powiedzieć coś takiego chyba najbardziej istotnego, żeby się samemu nie ograniczać i uważać, po prostu wierzyć realnie, że wszystko jest możliwe. Wydaje mi się, że największym problemem myślowym jest – bardzo szybko do ludzi, którzy mają jakieś plany, chcą coś zrobić – docierają myśli: „Ale czy to, czy to, czy to jest możliwe”, albo już nie mówiąc o tym, jak nie możesz znaleźć benchmarku i nie wiesz, czy ktoś to zrobił wcześniej, to to już w ogóle tragedia. To zazwyczaj wszyscy się drapią w głowę. Więc uważałbym, że najbardziej istotną kwestią jest zbudowanie w sobie takiej wiary, że właściwie wszystko jest możliwe. I oczywiście, tak jak mówię, można później tę strategię zmieniać, ale nie bać się patrzeć daleko i mieć tych planów dużych.
MK [00:48:34.10]
I odważnie, do przodu.
BL [00:48:36.03]
Tak, odważnie. Odwaga uważam, że jest kluczem. Intelektualna też odwaga, nawet myślenia. Ludzie często się boją myśleć o rzeczach, które są „wow, ale to jest duże” albo „jakie wielkie”. To nie jest tak, że jak jest nagle więcej zer, to coś jest trudniejsze. Przeważnie nawet jest łatwiejsze.
MK [00:48:51.09]
Dobre podsumowanie.
BL [00:49:01.15]
Aaa nie, muszę jeszcze jedną rzecz powiedzieć. Co bardzo lubię robić i co się zdarzyło w ostatnim roku. Z Marcinem Matczakiem nagrywamy w Kanale Zero Niepoprawniki. Jest to fascynujące dla mnie intelektualnie wydarzenie.
MK [00:49:15.18]
A musisz się dużo przygotowywać?
BL [00:49:17.07]
Wiesz, ja szybko czytam na całe szczęście. Ale on jest też akademikiem i lubi wykładać, więc mi to pasuje. Siedzę sobie trochę tak, w sensie dużo lepiej jestem przygotowany, niż to może wyglądać, ale on tak jest mocno zaangażowany w to, że nie chcę mu przeszkadzać, ale to jest na pewno rzecz, która mi sprawia dużo przyjemności związanej z tym, że mam realne poczucie, że znowu się rozwijam. Trochę jak powrót do szkoły. I to jest super, i jest bardzo ważne na mojej mapie, również zawodowej. Zapomniałem o tym powiedzieć. I w ogóle uwielbiam jego, żonę, syna też – poznałem ich wszystkich. Fajne to jest. Dobra energia, chemia i przy okazji jeszcze mam poczucie, że się uczę.
MK [00:50:03.22]
To bardzo ważne. Uczysz się całe życie, żeby odkryć coś nowego. Czyli mówisz, że będą kolejne odcinki Niepoprawników?
BL [00:50:10.22]
Tak, na dzisiaj.
MK [00:50:12.23]
Czyli to Ciebie kręci, to super. Dziękujemy za udział w dzisiejszym podcaście. No i zachęcam do subskrybowania kanału oraz oglądania kolejnych odcinków. Szach-mat. Do zobaczenia w kolejnych odcinkach!
BL [00:51:13.23]
Dziękujemy.
Podsumowanie i wnioski
Według mnie Bogusław podzielił się tym, co naprawdę liczy się w strategii:
- „Najważniejszym elementem strategii jest stworzenie właściwego teamu, który może dowieźć ten cel”.
- „Odwaga uważam, że jest kluczem. Intelektualna też odwaga, w sensie nawet myślenia”.
- „Nie ma sensu planować wszystkiego na lata – życie zawsze zweryfikuje Twoją strategię”.
Ja wybieram numer 2. – bo strategia, jak szachy, wymaga odwagi i wizji.
Subskrybuj Strategiczny Ruch
Jeśli nasza rozmowa Ci się spodobała, to koniecznie zasubskrybuj Strategiczny Ruch na swojej ulubionej platformie, podziel się nim z innymi i wracaj po kolejne dawki strategicznej inspiracji. Szach-mat! Do zobaczenia w kolejnych odcinkach na szachownicy biznesu.





